Parafia pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Żukowie

zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał,

„ZSTĄPIŁ DO PIEKIEŁ” – to jedno z najmniej rozumianych zdań w wyznaniu wiary… Co oznacza?
Słowo „piekła” odnosi się w istocie do hebrajskiego Szeolu, czyli Otchłani – mrocznej krainy zmarłych. Chodzi o starotestamentalną koncepcję tego, co się dzieje z ludźmi po śmierci, a przed tzw. Dniem Jahwe, którego Żydzi oczekiwali, a który miał być dniem sądu i ostatecznego rozstrzygnięcia, co do ludzkiego losu. Szeol to zatem coś w rodzaju poczekalni.
Wyobrażenia na temat tego stanu były dość mgliste. Sednem było to, iż Szeol to nie jest prawdziwe życie, ale raczej jego cień, to jakaś forma „trwania” człowieka czekającego na sąd. Ludzie w tym stanie są chyba tylko na tyle „żywi”, żeby wiedzieć, że są martwi.
W Psalmach kilkakrotnie jest mowa o Szeolu, jako rzeczywistości negatywnej, ściśle związanej ze śmiercią: np. „Oplotły mnie pęta Szeolu, zaskoczyły mnie sidła śmierci” (Ps 18,6)

Czy Chrystusa też oplotły pęta Szeolu?

Chrześcijaństwo wyrasta z tradycji starotestamentalnej, zatem dla pierwszych chrześcijan było jasne, że Chrystus po śmierci zstąpił do Otchłani, tak jak każdy człowiek. Ale właśnie w tym momencie rozpoczęło się coś radykalnie nowego: zmartwychwstanie. „Zstąpienie do piekieł” jest początkiem zmartwychwstania. Chrystus-Życie schodzi w sam środek śmierci, w jądro ciemności. W sercu nie-życia eksplodowało Życie samo i rozsadziło śmierć. Tym samym sytuacja ludzi w Szeolu została całkowicie zmieniona.
Szeol ukazywany jest jako „przestrzeń” panowania Złego, bliski naszemu potocznemu rozumieniu piekła. Chrystus wchodząc do tej „krainy” walczył i pokonał Złego. Skruszył kajdany, ogłosił zbawienie wszystkim, począwszy od Adama. Te różne wątki stanowią w istocie obrazowy komentarz do słów św. Pawła: „Śmierć nad Nim nie ma już władzy” (Rz 6,9). Chodziło o to, aby pokazać, że zbawienie jest podarowane wszystkim ludziom – nie tylko tym, którzy przyjdą
po Chrystusie, ale i tym, którzy zmarli przed Jego przyjściem. 

JAK OZNAJMIA PISMO…

W wersji nicejskiej wyznania wiary czytamy: „I zmartwychwstał trzeciego dnia, jak oznajmia Pismo”. Dlaczego tylko w tym jednym miejscu pojawia się stwierdzenie: „jak oznajmia Pismo”? Przecież wszystkie prawdy wiary zostały nam przekazane przez Pismo Święte.
Mamy tutaj do czynienia z wydarzeniem, które przekracza nasze wyobrażenia, a jednocześnie ta największa chrześcijańska nadzieja opiera się na tak kruchej podstawie… – na dosłownie kilkudziesięciu zdaniach świadectwa tych, którzy widzieli Chrystusa żyjącego po śmierci. Świadectwa Pisma Świętego są w gruncie rzeczy bardzo powściągliwe.
Ewangeliści opisują obszernie mękę i śmierć Jezusa, a o Jego zmartwychwstaniu mówią bardzo dyskretnie, wręcz nieśmiało, jakby wciąż nie mogli ochłonąć z wrażenia. Obraz zmartwychwstałego Chrystusa jest ledwo naszkicowany, nie ma tu śladu triumfalizmu, sensacji. Jest szacunek dla tajemnicy, zdumienie, a nawet lęk, ale i ogromna radość.

PRAWDA O ZMARTWYCHWSTANIU

Prawda o zmartwychwstaniu Chrystusa nie jest jedną z wielu prawd. To nie jest kwestia wiary w cuda czy jakaś neutralna prawda religijna. To problem dotykający samego nerwu życia. Wszystko nabiera zupełnie innego sensu, jeśli On żyje. Kto uwierzy, żyje już odtąd inaczej.

Na granicy czasu i wieczności

„Pan rzeczywiście zmartwychwstał” – pisze św. Łukasz (24,34). Słowo „rzeczywiście” akcentuje odniesienie do obiektywnej rzeczywistości. Mimo że zmartwychwstanie jest czymś tajemniczym i trudnym do pojęcia, to jednak jest wydarzeniem historycznym. Bezpodstawna jest hipoteza, według której zmartwychwstanie byłoby „wytworem” wiary Apostołów. Ewangelie są dalekie od pokazania nam wspólnoty opanowanej jakąś mistyczną egzaltacją; przeciwnie, pokazują uczniów wstrząśniętych tak bardzo jeszcze śmiercią Mistrza, że z wielkim trudem przychodzi im przyjęcie do wiadomości prawdy o zmartwychwstaniu. Nie uwierzyli kobietom wracającym od grobu, ich słowa „wydały się im czczą gadaniną” (Łk 24,11). Gdy Jezus ukazuje się Jedenastu „wyrzuca im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego” (Mk 16,14).
Jednocześnie zmartwychwstanie jest czymś, co nie ma żadnego odpowiednika w dziejach, nie da się go z niczym porównać. Jest przekroczeniem granic historii i granic naszego świata, naznaczonego działaniem śmierci.

Jezus Chrystus zmartwychwstał. Czy to tylko bajka zrodzona z rozpaczy? Czy prześwit na Drugą Stronę, z którego dobiega wołanie: „to prawda”? Każda śmierć stawia te pytania na ostrzu noża. Nie da się od nich uciec. Nie uciekajmy.

(tekst pochodzi z Biuletynu Parafialnego z dn. 06.01.2013)

wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego,

Każdy zwycięzca przeżywa moment triumfu: grają mu hymn, dają medal, ściska trener. Wniebowstąpienie – to ukazanie triumfu Jezusa, który zwyciężył, zmartwychwstając. Zwyciężył nie tyle dla siebie, co dla nas.

“A kiedy to powiedział, zobaczyli, jak uniósł się w górę, a obłok zabrał Go im (apostołom) sprzed oczu.” (Dz 1,9)

Wniebowstąpienia Jezusa do nieba nie można wyobrażać sobie na podobieństwo lotu kosmicznego, obłok nie jest tu zjawiskiem meteorologicznym. Obłok jest symbolem obecności Bożej i chwały Boga. Chodzi więc o definitywne wejście Jezusa w „świat Boga”, czyli niebo.

WNIEBOWSTĄPIENIE = ZMARTWYCHWSTANIE
Wniebowstąpienia nie należy pojmować jako wydarzenia odrębnego od zmartwychwstania. Można powiedzieć, że jest ono raczej jednym z aspektów zmartwychwstania, wyróżnionym jednak przez chrześcijan. Chodziło o zwrócenie uwagi na kilka spraw: Wniebowstąpienie oznacza,
że zakończył się już czas widzialnego ukazywania się chwalebnego Chrystusa „po naszej stronie czasu”.

Chrystus pozostanie z uczniami w Kościele zgodnie ze swoją obietnicą, ale będzie to już odtąd obecność duchowa: w Słowie, w sakramentach, we wspólnocie. Rozpoczyna się więc czas misji Kościoła, który jest kontynuacją czasu Jezusa. Wymowne jest to, że św. Łukasz wspomina o wniebowstąpieniu przy końcu swojej Ewangelii. Coś się definitywnie kończy, ale i coś się zaczyna, bo Łukasz powtarza tę relację w nieco zmienionej formie na początku Dziejów Apostolskich. Apostołowie wpatrujący się z nostalgią w niebo zostają pouczeni: „Panowie, nie stójcie bezczynnie i nie wzdychajcie, tylko bierzcie się do roboty, świat czeka na Wasze świadectwo, na waszą posługę”. (taki jest sens Dz 1,11).
Wniebowstąpienie oznacza wywyższenie Jezusa, czyli ukazanie wszystkich konsekwencji zwycięstwa, które już się dokonało w chwili zmartwychwstania. To jakby zwieńczenie zmartwychwstania, coś jak wejście zwycięzcy na podium. Ważne dla nas jest wywyższenie Jego człowieczeństwa. Jezus zasiada po prawicy Ojca także jako człowiek! Nie chodzi tutaj o jakieś miejsce, ale o biblijny symbol obrazujący bycie na równi z Bogiem Ojcem oraz dzielenie z Nim chwały i władzy nad wszystkim i wszystkimi. „Bóg wywyższył Go ponad wszystko…” (Flp 2,9).
Opisowi wniebowstąpienia towarzyszą słowa o powtórnym przyjściu (tzw. Paruzji): „Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba” (Dz 1,11). Dodajmy, przyjdzie po nas! Wniebowstąpienie jest więc zapowiedzią na przyszłość. Daje nam nadzieję na wejście do chwały Boga. Nasze życie rozgrywa się między Wcieleniem a Paruzją. Ma być wstępowaniem do nieba, za Jezusem.

Św. Łukasz pisze, że Apostołowie „z wielką radością wrócili do Jerozolimy” (24,52). Dlaczego się cieszą po rozstaniu z Mistrzem? Bo odszedł nie do śmierci, lecz do życia. Do Apostołów dociera radość zwycięstwa Jezusa. Dopiero wtedy, gdy coś z tego zakiełkuje również w nas samych, zrozumieliśmy wniebowstąpienie Chrystusa.

To nie pycha podnosi człowieka, lecz pokora… nie samowładczość czyni go wielkim, lecz wspólnota z Bogiem. To jakiś ruch do góry, do którego wszyscy jesteśmy wezwani. Wydarzenie Wniebowstąpienia mówi nam, że człowiek jest zdatny do życia na wysokości.
Ciało, czyli my, jest wciąż na ziemi, ale Głowa, czyli Chrystus, jest w niebie. Chodzić po ziemi z głową w niebie… Oto cała sztuka.

NIE JESTEŚMY TYLKO BRUDEM !!!
Wniebowstąpienie jest drugą odsłoną Ecce homo. Piłat, pokazując umęczonego Chrystusa, pokazał też sponiewierane oblicze człowieka w ogóle. Wniebowstąpienie pokazuje, że gest Piłata to dopiero połowa prawdy, a nawet jeszcze mniej. „Chrystus podnosi obraz Adama: nie jesteście tylko brudem. To wielka rehabilitacja człowieka: nie ten pobity został poniżony, ale ten, który bił; nie ten opluty został upokorzony, ale ten, który pluł…

(tekst pochodzi z Biuletynu Parafialnego z dn. 13.01.2013)

stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.

Sąd Ostateczny. To musi być nie lada problem dla Boga, który nie jest neutralny w sprawie człowieka. Nigdy nie był. Kocha nas i chce ocalić wszystkich bez wyjątku. Jak Bóg pogodzi swoją stronniczość z najwyższą sprawiedliwością?

Sceny Sądu Ostatecznego utrwalone przez artystów w wielu kościołach na ogół budzą grozę. Czy mogło być inaczej, skoro pobożność chrześcijańska od czasów średniowiecza widziała powtórne przyjście Chrystusa jako przerażający Dzień Gniewu. Nawet na słynnym fresku Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej centralną postacią jest Chrystus, który swoją ręką odrzuca, potępia, spycha do piekła niegodnych zbawienia. Na pierwszy plan została więc wysunięta karząca sprawiedliwość. Wyraźnie przestawione tutaj zostały teologiczne akcenty. Owszem, myśl o sądzie może napawać nas lękiem, wszak wiemy, kim jesteśmy.

Radość z Świadomości KOŃCA
Prawdy o powtórnym przyjściu Chrystusa nie powinien zdominować strach. Nutą przewodnią musi pozostać nadzieja! Jeśli dzień powtórnego przyjścia przestaje funkcjonować jako dzień upragniony, oczekiwany z radością, to znaczy, że zagubiliśmy ważny element chrześcijańskiego przesłania.
Pierwsi chrześcijanie, modląc się o rychłe nadejście tego dnia, powtarzali: Marana tha! (Przyjdź, Panie Jezu!). Czy dzisiaj chrześcijanie potrafią i chcą modlić się w ten sposób? Czy myśl o powrocie Chrystusa na sąd mobilizuje do wzięcia większej odpowiedzialności za życie, czy wywołuje raczej wzruszenie ramion lub sceptyczny uśmiech?

BÓG = SĘDZIA + OBROŃCA
Prawda o przyjściu Chrystusa-Sędziego pozostaje Dobrą Nowiną, nie może być pozbawiona głębokiego tchnienia nadziei i radości. Prawda o sądzie jest także prawdą o łasce Boga, o Jego miłosierdziu. NADZIEJA PŁYNIE STĄD, ŻE TO JEZUS (PRAWDZIWY BÓG I PRAWDZIWY CZŁOWIEK) BĘDZIE NAS SĄDZIŁ.

Powyciera nam łzy… CZYLI O NADZIEI, KTÓRA PŁYNIE Z WIARY
Ostatnie zdanie w Credo poświęcone Jezusowi Chrystusowi mówi, że „przyjdzie On powtórnie w chwale, aby sądzić żywych i umarłych”. Wszystkie poprzednie (tj. omawiane we wcześniejszych numerach Biuletynu Parafialnego) artykuły wiary dotyczyły tego, co się już wydarzyło, ten jest spojrzeniem w przyszłość. Kryje się tu odpowiedź na niepokój człowieka, który patrząc na historię świata po Chrystusie, wciąż widzi w nim wiele zła. Tak, królestwo Chrystusa prowadzi wciąż jeszcze walkę z mocami zła, ale wynik tej walki jest już przesądzony! Zło nie ma przyszłości, zostanie osądzone i pokonane. Wszystkie owoce śmierci i zmartwychwstania Chrystusa ujawnią się dopiero w dniu Jego powtórnego przyjścia, czyli tzw. Paruzji. Taka jest nadzieja płynąca z wiary.

Paruzja nie oznacza jakiegoś banalnego happy endu. Myśl o sądzie mówi, że koniec nie będzie łatwym i prostym rozwiązaniem. To będzie chwila prawdy. Wreszcie nastąpi ostateczny rozdział pomiędzy dobrem a złem, zwycięstwo dobra i potępienie zła.

… Objawi się zasadnicza równość wszystkich ludzi. Każdy bez wyjątku będzie musiał zdać sprawę z tego, jak pokierował swoim życiem.
Ta myśl daje nadzieję wszystkim cierpiącym niesprawiedliwość. Mówił o tym Benedykt XVI w Bawarii: „Czyż nie chcemy, aby wszyscy, którzy cierpieli przez całe życie i z tego życia pełnego cierpienia musieli pójść na śmierć, kiedyś doświadczyli sprawiedliwości? Czyż nie chcemy, aby przyszedł kres na brak umiaru w bezprawiu i cierpieniu, jakie widzimy w historii; żeby wszyscy mogli być w końcu radośni, żeby wszystko otrzymało sens?”.
To nie oznacza, że chrześcijanie mają zrezygnować z dążenia do budowania bardziej sprawiedliwego świata. Właśnie myśl o sądzie pozwala zobaczyć, że życie nie jest beztroską zabawą. Chrześcijanin wie, że musi jak zarządca zdać sprawę z tego, co mu zostało powierzone. Odpowiedzialność jest tylko tam, gdzie jest ktoś, kto zapyta. Artykuł wiary o sądzie mówi nam o tym, że o nasze życie ktoś zapyta i niepodobna będzie tego pytania nie dosłyszeć.
Wiara nie chce nas straszyć, ale wzywa do odpowiedzialności. Nie wolno nam szastać swoim życiem, nie wolno go nadużywać, nie wolno brać tylko dla siebie: nie wolno nam być obojętnymi na krzywdę, nie możemy się jej biernie przyglądać, a tym bardziej być jej współsprawcą. Musimy dostrzec naszą misję w historii i spróbować na tę misję odpowiedzieć. Potrzebny jest nie lęk, ale odpowiedzialność – odpowiedzialność i troska o nasze zbawienie, o zbawienie całego świata.

(tekst pochodzi z Biuletynu Parafialnego z dn. 20.01.2013)

Wierzę w Ducha Świętego,

Aby choć trochę zrozumieć tajemnicę Ducha Świętego, trzeba powrócić do prawdy o Trójcy Świętej: Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty. Takim dał się nam poznać Bóg – jako Jeden w Trzech Osobach. Do Trzech Osób Bożych można odnieść kolejno takie określenia: Bóg ponad nami, Bóg z nami, Bóg w nas. Duch Święty to Bóg w nas, to Ten, który działa w ludzkim wnętrzu i we wspólnocie Kościoła.
Wchodzimy na tereny, w które nie zapuszczają się ani dziennikarze, ani politycy, ani psychologowie czy socjologowie. Zachowania człowieka kształtuje ostatecznie najbardziej podstawowy wybór: albo człowiek postanawia być sam panem swojego losu, albo poddaje się działaniu Ducha Bożego. I konsekwentnie: albo jego sumienie kształtuje Prawda przez wielkie „P”, albo tzw. „moja prawda”. „Bez Twojego tchnienia, cóż jest wśród stworzenia, jeno cierń i nędze…” śpiewamy w sekwencji do Ducha Świętego. Tam, gdzie Bogu nie daje się szansy przemiany człowieka, tam wchodzi duch ciemności. Duch albo zaduch. Innej możliwości nie ma.
Jezus wielokrotnie zapowiada, że po swoim odejściu pośle Kościołowi Ducha Świętego, którego nazywa Pocieszycielem. Jego zadaniem będzie kontynuowanie misji Chrystusa. Dzieje Apostolskie i Listy Apostolskie ukazują spełnianie się tej obietnicy, czyli różnorodne działanie Ducha Świętego w Kościele (miłość, charyzmaty, modlitwa, ewangelizacja).
Tam, gdzie Bogu nie daje się szansy przemiany człowieka, tam wchodzi duch ciemności. Duch albo zaduch. Innej możliwości nie ma.
Biblia, mówiąc o działaniu Ducha Świętego, posługuje się symbolami, takimi jak ogień, woda, wiatr, namaszczenie olejem, obłok i ciemność, pieczęć, ręka, palec, gołębica. Każdy z tych znaków wskazuje na tajemniczą obecność Ducha Bożego i Jego ekspansję kierującą się w głąb.

Czym są CHARYZMATY?

O charyzmatach słyszymy najczęściej w kontekście ruchów odnowy Kościoła, które zresztą nazywane są nieraz ruchami charyzmatycznymi. Prawdą jest, że to te właśnie ruchy przyczyniły się do odświeżenia charyzmatów, ale samo pojęcie i zjawisko jest stare jak Kościół. Charyzmaty to dary Ducha Świętego, które otrzymują poszczególne osoby lub grupy w celu służenia nimi w Kościele. Jednakże to coś więcej niż naturalne talenty.
W różny sposób można podzielić charyzmaty, mówi się np. o charyzmatach zwyczajnych i nadzwyczajnych. Te pierwsze to np. charyzmat małżonków chrześcijańskich, powołania do celibatu, ewangelizacji, katechezy itd. Charyzmaty nadzwyczajne to np. dar języków czy dar uzdrawiania.
Wszelkie charyzmaty powinny być przyjmowane z wdzięcznością, ale żaden nie zwalnia z potrzeby odniesienia się do pasterzy Kościoła, aby wszystkie charyzmaty w całym swoim bogactwie i różnorodności nie służyły napędzaniu niczyjej pychy lub powstawaniu podziałów, ale dla wspólnego dobra.
(KKK 799–801)

(tekst pochodzi z Biuletynu Parafialnego z dn. 27.01.2013)

święty Kościół powszechny, świętych obcowanie,

Na Kościół trzeba patrzeć z wiarą. Tylko ona pozwala bowiem uchwycić, czym on właściwie jest i czym być powinien. Wiara pozwala zobaczyć, że Kościół jest Bożym narzędziem, że żyje w nim zmartwychwstały Chrystus, że mimo ludzkiej nędzy działa w nim Duch Święty. Wyznajemy w Credo: wierzę w Kościół. To konsekwencja wyznania wiary w Chrystusa i Ducha Świętego.

Zwołani przez Boga
Greckie słowo Ekklesia (kościół) oznacza „zwołanie”. W Starym Testamencie słowo to oznaczało zgromadzenie ludu zwołanego przez Boga np. pod górą Synaj. Pierwsza wspólnota uczniów Chrystusa nazwała siebie „Kościołem”. Już tu kryje się podstawowa odpowiedź na pytanie, czym jest Kościół. Jest zgromadzeniem, wspólnotą zebraną przez Boga ze wszystkich krańców ziemi. Po co? Aby ludzie nie byli sierotami bez ojca, aby nie błąkali się w ciemności grzechu, ale tworzyli jedność z Bogiem i ze sobą nawzajem. Bóg przez Chrystusa chce dać nam zakorzenienie, utworzyć więzy, wyzwolić z egoistycznej narcystycznej samotności. Bóg nie chce zbawiać nas w samotności, ale we wspólnocie.
Niestety, widzialny Kościół jest podzielony. Więzy jedności zostały naruszone, ale nie całkowicie zerwane. Konieczna jest modlitwa o jedność i działania ekumeniczne na rzecz pełnego zjednoczenia.

JEDEN, ŚWIĘTY, POWSZECHNY, APOSTOLSKI
Te cztery cechy bywają nazywane znamionami Kościoła. Opisują najważniejsze rysy Kościoła. Wierzymy, że Kościół jest jeden, święty, powszechny i apostolski nie sam z siebie, ale dzięki Chrystusowi. Co to właściwie oznacza?

JEDEN. Chodzi tu o jedność i jedyność Kościoła. W sensie najgłębszym Kościół jest jeden, bo jest jeden Bóg-Źródło, jeden Założyciel (Chrystus) i jedna „dusza” (Duch Święty). Od początku ten jeden Kościół ukazuje się w różnorodności narodów, kultur, w rozmaitości Bożych darów. To zróżnicowane bogactwo nie sprzeciwia się jedności Kościoła, która wyraża się przez: 1/ wyznanie jednej wiary, 2/ sprawowanie tego samego kultu (sakramenty), 3/ władzę sprawowaną przez następców Apostołów, czyli biskupów dbających o braterską jedność wspólnoty.

ŚWIĘTY. Kościół jest święty, ponieważ jest z Boga i dla Boga. Żyje w nim i działa Chrystus. Duch Święty prowadzi ludzi do świętości. Kościół jest dla grzeszników i tworzą go ludzie grzeszni, którym przebaczono, których wezwano do nawrócenia. Kościół zawsze potrzebuje oczyszczenia.

POWSZECHNY. Inaczej: katolicki (z gr. kat’holon – dotyczący całości). Chodzi tu o dwa aspekty: 1/ katolicki, czyli obejmujący całość wiary, posiadający pełnię środków zbawienia. 2/ powszechny, ponieważ jest posłany na cały świat (misyjność). W każdej lokalnej cząstce Kościoła (diecezja, parafia) żyje Kościół uniwersalny.

APOSTOLSKI. To słowo ma trzy znaczenia: 1/ Kościół jest oparty na „fundamencie Apostołów”, którym Chrystus przekazał swoją misję, 2/ Kościół zachowuje i przekazuje (tradycja – od łac. tradere oznacza przekazywanie) naukę apostolską – depozyt wiary, 3/ gwarancją wierności tego przekazu jest urząd apostolski. Sprawują go biskupi, następcy Apostołów, pod przewodnictwem papieża, następcy św. Piotra.

Świętych OBCOWANIE
To wyrażenie pojawia się w Symbolu Apostolskim zaraz po wyznaniu wiary w Kościół i jest właściwie dopowiedzeniem do tej prawdy wiary. Nie najszczęśliwiej przetłumaczono w ten sposób łaciński zwrot communio sanctorum.

W Katechizmie mamy już inne tłumaczenie: „komunia świętych”. Sens tych słów jest podwójny:

* Po pierwsze chodzi tutaj o komunię dóbr duchowych, czyli rodzaj krążenia Bożego życia między ochrzczonymi. Pierwotnie to słowo oznaczało jedność tworzoną przez uczestników Eucharystii. Co łączy wszystkich wiernych? Wiara, sakramenty, charyzmaty, dzielenie się dobrami materialnymi, miłość braterska.

* Z czasem „świętych obcowanie” odniesiono także do osób. Oznacza to więc także wspólnotę między osobami należącymi do Kościoła. Wierzymy, że śmierć nie zrywa tej wspólnoty. Istnieje łączność między tymi, którzy są już w niebie (święci), między tymi, którzy czekają po śmierci na oczyszczenie (czyściec) i tymi, którzy są jeszcze w drodze na tej ziemi. Te trzy stany stanowią jeden Kościół i jednoczą się dzięki Chrystusowi.

(tekst pochodzi z Biuletynu Parafialnego z dn. 03.02.2013)

grzechów odpuszczenie,

Zmartwychwstały Chrystus mówi do Apostołów: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,22–23). To jest sedno. Chrystus pojednał świat z Bogiem przez krzyż i zmartwychwstanie. Raz na zawsze. Ale tego pojednania potrzebuje osobiście każdy z nas, grzesznych. Dlatego Duch Święty „rozdziela” przebaczenie grzechów między poszczególnych ludzi. Czyni to przez pośrednictwo Kościoła: przez Słowo Dobrej Nowiny, przez sakramenty, przez posługę kapłanów.
Kiedy mowa o przebaczeniu grzechów, myślimy od razu o sakramencie pokuty. A to nie całkiem tak. Przytoczone słowa z Ewangelii św. Jana odnoszą się w pierwszym rzędzie do chrztu! To „chrzest jest pierwszym i podstawowym sakramentem przebaczenia grzechów”, jak czytamy w katechizmie (KKK 985). W Credo powtarzamy co niedziela: „wyznaję jeden CHRZEST na odpuszczenie grzechów”. Sakrament pokuty jest w istocie odzyskaniem utraconej chrzcielnej łaski, jest powrotem do czystości serca obmytego wodami chrztu.

„DRUGA DESKA RATUNKU”
Aby wyjaśnić sprawę, trzeba wrócić na chwilę do historii Kościoła. W Nowym Testamencie czytamy, że chrzest powinien łączyć się z radykalną zmianą życia. Od kandydata do chrztu wymagano dwóch rzeczy: nawrócenia oraz wyznania wiary. W dzień zesłania Ducha Świętego św. Piotr skończył swoją mowę wezwaniem: „Nawróćcie się i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie waszych grzechów” (Dz 2,38). Chrzest był więc przypieczętowaniem decyzji zerwania z grzechem i woli rozpoczęcia nowego życia z Chrystusem w Kościele.
Pamiętać należy, że chrztu udzielano wtedy ludziom dorosłym. Wymóg zerwania z grzesznym stylem życia przed przyjęciem chrztu traktowano bardzo poważnie. Podczas katechumenatu, czyli okresu przygotowania do chrztu, kandydaci mieli obowiązek nie tylko poznać prawdy wiary. Był to dla nich czas intensywnej pokuty, w którym mieli odnowić się moralnie, zerwać z grzechem i uporządkować swoje życie zgodnie z wymogami Ewangelii. Kościół pierwszych wieków uczył, że po chrzcie człowiek nie powinien już popełnić grzechu ciężkiego, czyli takiego, który by zrywał więź z Chrystusem.
Życie pokazało, że takie podejście było zbyt radykalne. Wielu ochrzczonych upadało. W tej sytuacji Kościół uznał, że możliwa jest pokuta po chrzcie celem odzyskanie łaski. Tak ukształtował się sakrament pokuty. Nazywano go „drugą deską ratunku, po rozbiciu, jakim jest utrata łaski”. Początkowo pokuta miała charakter publiczny i była bardzo surowa. Aż do VI wieku przeważał pogląd, że pokuta po chrzcie jest możliwa tylko raz. Posługiwano się tu analogią do chrztu, którego udziela się tylko raz. Około VII wieku mnisi iroszkoccy rozpowszechnili zwyczaj spowiedzi osobistej przed kapłanem. Ta praktyka ukształtowała drogę do regularnego i częstego przystępowania do sakramentu pokuty. Jest to zasadnicza forma pokuty, którą Kościół praktykuje do dziś. Na przemianę rozumienia sakramentu pokuty wpłynęło i to, że z biegiem czasu powszechnym zwyczajem stał się chrzest dzieci. Kto został ochrzczony jako dziecko, spotykał się z grzechem po raz pierwszy już tylko jako chrześcijanin. Dlatego praktycznie sakramentem nawrócenia stała się spowiedź.

CO Z TEGO WYNIKA DLA MNIE?
Warto żyć na co dzień swoim chrztem. Ten pierwszy sakrament jest bowiem nie tylko początkiem bycia chrześcijaninem, ale również wezwaniem, by STAWAĆ SIĘ chrześcijaninem. Chrzest jest początkiem duchowej przygody, źródłem, wezwaniem do wyruszenia w drogę. Przyjęty chrzest stale wzywa człowieka do walki z pokusą, słabością, grzechem i zaprasza go do duchowego rozwoju. Ojcowie Kościoła nazywali pokutę „mozolnym chrztem”.
SZANSĄ dla ochrzczonych, którzy popadają w grzech, jest sakrament pokuty. To jest sakrament dla grzeszników w Kościele! Przede wszystkim dla tych, którzy popełnili grzech ciężki i w ten sposób utracili łaskę chrztu i osłabili całą wspólnotę Kościoła. Do autentycznego pojednania z Bogiem konieczne jest wpierw nawrócenie serca, pokuta wewnętrzna. Bez niej czyny pokutne pozostają bezowocne i kłamliwe.

(tekst pochodzi z Biuletynu Parafialnego z dn. 17.02.2013)

Scroll To Top

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. więcej informacji

Polityka Plików Cookies / Polityka Prywatności

Serwis nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies.

Pliki cookies (tzw. ciasteczka) stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i przeznaczone są do korzystania ze stron internetowych Serwisu. Cookies zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej, z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer.

Podmiotem zamieszczającym na urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu pliki cookies oraz uzyskującym do nich dostęp jest operator Serwisu.

Pliki cookies wykorzystywane są w celu:

a) Dostosowania zawartości stron internetowych Serwisu do preferencji Użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych; w szczególności pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie Użytkownika Serwisu i odpowiednio wyświetlić stronę internetową, dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb
b) Tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób Użytkownicy Serwisu korzystają ze stron internetowych, co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości
c) Utrzymania sesji Użytkownika Serwisu (po zalogowaniu), dzięki której Użytkownik nie musi na każdej podstronie Serwisu ponownie wpisywać loginu i hasła

W ramach Serwisu stosowane są następujące rodzaje plików cookies:

a) niezbędne pliki cookies, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach Serwisu, np. uwierzytelniające pliki cookies wykorzystywane do usług wymagających uwierzytelniania w ramach Serwisu
b) pliki cookies służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywane do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania w ramach Serwisu;
c) wydajnościowe pliki cookies, umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron internetowych Serwisu
d) funkcjonalne pliki cookies, umożliwiające zapamiętanie wybranych przez Użytkownika ustawień i personalizację interfejsu Użytkownika, np. w zakresie wybranego języka lub regionu, z którego pochodzi Użytkownik, rozmiaru czcionki, wyglądu strony internetowej itp.;
e) reklamowe pliki cookies, umożliwiające dostarczanie Użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań.

W wielu przypadkach oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych (przeglądarka internetowa) domyślnie dopuszcza przechowywanie plików cookies w urządzeniu końcowym Użytkownika. Użytkownicy Serwisu mogą dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących plików cookies. Ustawienia te mogą zostać zmienione w szczególności w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym zamieszczeniu w urządzeniu Użytkownika Serwisu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach oprogramowania (przeglądarki internetowej).

Operator Serwisu informuje, że ograniczenia stosowania plików cookies mogą wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronach internetowych Serwisu.

Pliki cookies zamieszczane w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i wykorzystywane mogą być również przez współpracujących z operatorem Serwisu reklamodawców oraz partnerów.

Zamknij